Nie płaci? A wezwanie wysłałeś?

Codziennością stało się od jakiegoś czasu to, że wiele firm lawiruje na krawędzi wypłacalności. Czy w tej sytuacji jest sens ryzykować własną firmę?

szybka reakcja pozwoli uniknąć kłopotów.„Jeszcze zaczekam z podejmowaniem kroków. może dłużnik sam zapłaci”. Tak często rodzi się kłopot…

Nasz niefortunny kontahent może stracić zasoby dosłownie w ciągu dni, czy to w skutek słabnącej koniunktury czy spraw osobistych. Warto nawyk reagowania wypracować i używać jak najwcześniej. Jest to tym bardziej aktualne w sytuacji notowanego od połowy 2008 spowolnienia gospodarczego. Absolutne minimum stanowi bieżący monitoring należności a szczególnie wysłanie wezwania do zapłaty. Od tego zależeć może nawet „być albo nie być” naszej firmy.

Okazuje się jednak, że nawet tak podstawowe narzędzie windykacji jak wezwanie do zapłaty może okazać się skuteczniejsze niż sądzimy. Ważne okażą się : konsekwencja, szybkośc reakcji… i wrażenie jakie wezwanie wywrze na dłużniku. Jeśli jego treść i forma będzie świadczyła, ze nie zawahamy się użyć wszelkich prawnych metod – wówczas dłużnik uświadomi sobie powagę sytuacji i konsekwencje. Konsekwencje przedstawione w naszym wezwaniu mają za zadanie również zakomunikować powagę sytuacji.

Podjęte kroki nie powinny oznaczać zniszczenia dotychczasowej dobrej współpracy z klientem. Sposób, w jaki Ty i Twój kontrahent poradzicie sobie z trudną sytuacją może wpływać na wspólne interesy w przyszłości. Z tego powodu kroki, które podejmie współpracująca firma windykacyjna powinny być taktowne chociaż zdecydowane.

Podsumowaniem może być cytat z artykułu opublikowanego 11 lutego 2009 na stronie IPO.pl: „…można zatem zaryzykować stwierdzenie, że jedną z najskuteczniejszych metod na utrzymanie płynności, w dobie spowolnienia gospodarczego, okaże się ścisła współpraca z firmami windykacyjnymi. Ma to już przełożenie w praktyce gospodarczej, ponieważ coraz więcej polskich przedsiębiorstw przekonało się do tej formy zarządzania należnościami i korzysta z niej na co dzień”.

z